PAKA - Strona Główna
Półfinały
XX
XX
  • Skecze video
    • Hrabi po spektaklu
    • Kabaret SMILE - Mapa (egzamin na studia)
    • Kabaret Młodych Panów - Piotr Żyła (skoczek)
    • Kabaret DNO - Freestyler II (po polsku)
    • Kabaret PUK - Terapia Małżeńska
    • Mariush - Czemu nie ma Ciebie tu? (koncert)
    • Mariush - Odwilż na bis (koncert)
    • Kabaret Młodych Panów - Wielka Orkiestra Budżetowej Pomocy
    • Stand up Kraków
    • Kabaret DNO - Bakteria
    • Kabaret Młodych Panów & Smile & Łowcy.B - Klinika
    • Kabaret Łowcy.B - Zabawa w chowanego (skecz z wpadką)
    • Kabaret Z Nazwy - Baby (PAKA 2013)
    • Kabaret Z Nazwy - Przepustka (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Wzębodłubie (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Skecz który się nie odbył (PAKA 2013)
  • Skecze video
bnk
Stowarzyszenie Promocji
Sztuki Kabaretowej "PAKA"

ul. Oleandry 1
30-060 Kraków

e-mail: paka@paka.pl
tel/fax: (12) 681 60 35
NIP: 677-22-92-023
ROTUNDA
PAKA » Nowości » WSPOMNIENIE LUCYNY MARSZAŁEK 2011-08-16 11:18:57
WSPOMNIENIE LUCYNY MARSZAŁEK


PaKA była dla mnie absolutnie politycznym działaniem, dlatego bardziej niż innych interesowały mnie  elementy połączone bezpośrednio czy pośrednio z polityką. Z tego też powodu dostawałam obowiązki z tym związane. Wygasał stan wojenny, jeszcze krążyła "bibuła", już nie było takich ogromnych emocji, ale  trwała cenzura prewencyjna no i cały czas były jednak zawirowania polityczne. Część z nas nadal w tych zawirowaniach uczestniczyła, a ja nimi żyłam. Zebraliśmy się w kilka osób dynamiczniejszych, jako, że Klub w Domu Studenckim "Piast" był do "wzięcia" , przed nami nie było nikogo kto by tam cokolwiek robił. Należało się nim po prostu zaopiekować. Pamiętam taki moment, kiedy musieliśmy zadbać o to jak wygląda ta sala w Piaście. Jeździliśmy, zdobywaliśmy lampy, bo tam nic nie wisiało, jakieś ohydki wisiały i do jakiejś wsi podkrakowskiej do producenta jeżdziliśmy a potem pojawił się o ile dobrze pamiętam Mirek z propozycją zorganizowania przeglądu, który powstał mu w głowie w czasie jego studiów w Charkowie. I to był taki pomysł w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, kilku wariatów szalonych i tak myślę że to wszystko razem było przyczyną że chcieliśmy zorganizować imprezę. A polityczne to musiało być z natury, inne nie mogło być, bo inne to było SZSP czyli organizacja oficjalna działająca za przyzwoleniem władz a my chcieliśmy żeby to by-ła impreza niezależna. 

Z jednej strony odbywały się przesłuchania w Piaście i występy w Rotundzie i to musiało być poddawane kontroli cenzorskiej, a z drugiej strony takim wentylem dla nas były występy kabaretów w Mistrzejowicach u księdza Kazimierza Jancarza i taka była jedna z moich ról podczas tych pierwszych Pak, (jako że pewnie u Mirka w głowie byłam zakodowana jako osoba politycznie wyrobiona) że woziłam kabarety na występy w kaplicy w Nowej Hucie. A ksiądz Jancarz z kolei był moim zdaniem był jednym z trzech najważniejszych kapelanów związanych z opozycją. Pamiętam mój pierwszy kontakt z księdzem Jancarzem, weszłam i powiedziałam jaką mamy propozycję, opowiedziałam o imprezie którą jacyś szaleńcy w Piaście organizują i zaproponowałam żeby tym kabaretom które nie mogą zaprezentować programów w całości ze względu na cenzurę umożliwić występ w Mistrzejowicach. Nie ufał mi bardzo i przyjął mnie przy stoliku w przedpokoju, poczułam się lekko dotknięta tym że mnie nie zaprosił do pokoju, rozmawiał ze mną patrząc mi cały czas głęboko w oczy i ani na chwilę nie odrywając wzroku od mojej twarzy. No i po jakimś kwadransie powiedział chłodno: dobrze. Ale następnym razem przyjął mnie już w pokoju. Nie wiem być może mnie sprawdził, ale jako grupa zostaliśmy w tym środowisku zaakceptowani. No i woziłam część tych kabaretów między innymi Fajf , Pętla, czyli te które miały typowo polityczny program.
Do drugiej grupy moich obowiązków należała opieka nad jurorami w trakcie trwania przeglądu. Pełniłam funkcję hostessy, ojca, matki i sekretarki.
                      

A później wymyśliliśmy w ramach rozszerzania się przeglądu zaprezen-towanie naszych pakowskich kabaretów w Piwnicy Pod Baranami i or-ganizacja tych występów również należała do moich obowiązków. Stamtąd  pamiętam dwie rzeczy. Pierwszą to Piotra Skrzyneckiego, który dwa razy mi mówił:" Pani Lucyno, wódeczki, wódeczki dla artystów prosimy, bo oni bez wódeczki to nie mogą". A później pamiętam że byłam przerażona, jak ja mam to zrobić tzn. jak ja mam wręczyć te butelki, skąd wziąć na to pieniądze, byłam strasznie skrępowana. W końcu te dwie "połówki" się znalazły i był problem załatwiony.

Wspaniałe były powroty z Piwnicy Pod Baranami, a jeden z nich był mi szczególnie wypominany. Zostaliśmy po występie kabaretów dość długo, Piwnica miała to do siebie że wciągała ludzi bardzo mocno i znakomicie się tam piło alkohol, weszliśmy do Piwnicy jak była wiosna, a wyszliśmy rano kiedy zaczęło świtać a cały Rynek przykryty był piękną białą pie-rzynką śniegową i zamroczona nocą przede wszystkim krzyknęłam na całe gardło: O kurwa jak pięknie ! I Mirek mi później przez kilka następnych lat wypominał jak młoda polska intelektualistka wyraża zachwyt nad naturą.
Kolejna rzecz która mi się bardzo mocno z tymi pierwszymi kabaretami kojarzy, to Collegium Novum i wszelkie te sprawy związane z rejestracją, przyznawaniem środków, jako że byłam sekretarzem Rady Samorządu Studentów UJ. Więc w naturalny sposób Mirek scedował na mnie pilno-wanie finansów i dotacji dla przeglądu. Pamiętam kiedy były rozdzielane pieniądze i ZSP dostało taką samą kwotę na roczną działalność jak my na organizację jednego przeglądu. Oni strasznie protestowali a my mieliśmy ogromną radochę.
Ważną rzeczą wydaje mi się kwestia nazwy przeglądu ja się uważam za matkę tej nazwy. Zastanawialiśmy się długo jak impreza ma się nazywać, były różne pomysły i pewnego dnia wpadłam na pomysł że jeśli do skrótu PKA dopisze się małe a to powstanie słowo czytelne które ma również inne znaczenie. Ale pamiętam i to jest bardzo silne zdarzenie z przeszłości, odbiór tego pomysłu przez rektora. Otóż rektor z ogromnym niesmakiem za niestosowne uznał zestawienie Uniwersytet Jagielloński ze słowem paka i próbował nam bardzo elegancko zasugerować abyśmy zmienili nazwę mimo iż rozumiał jej konotację.
Pierwszy komitet organizacyjny zawiązał się niejako spontanicznie. Woj-tek Kulasa, Alina Pięta i ja wszyscy troje studiowaliśmy historię. Mirek natomiast mieszkał z Wojtkiem w jednym pokoju. Andrzej Rosłaniec przyjaźnił się z Aliną a poza tym był pierwszym człowiekiem którego znałam i który posiadał magnetowid. Andrzej poza tym działał w DKF-ie i przez to był postrzegany jako człowiek aktywny. Agnieszka to była osoba która " waletowała" w pokoju Mirka i Wojtka i poznałyśmy się na jakiejś imprezie. Pamiętam że wzdrygaliśmy się przed samym określeniem Komitet Organizacyjny, ponieważ słowo komitet kojarzyło się jednoznacznie wiadomo z czym. Nie znaleźliśmy słowa które by było ekwiwalentne i zostaliśmy przy tym. Ja zaakceptowałam je z dużym niesmakiem. 
Mirek miał pomysł a dalsze pomysły rodziły się już wspólnie. Każdy dorzucał swoje kontakty i znajomości, większość pomysłów rodziło się na nasiadówkach a wszystkim dyrygował i sterował Mirek. Mirek dla mnie był bardzo ważnym przyjacielem przez wiele bardzo długich lat i sądze że znakomity mieliśmy kontakt między sobą i darzyliśmy się wzajemnie szacunkiem. Pamiętam ciągłe nasz pomysły nad doskonaleniem Paki, nad szukaniem coraz większej sceny, nad wyjściem z Piasta, pomimo że byliśmy bardzo do tego klubu przywiązani. Kawiarnie w klubie Piast prowadził Marek Fedorczuk który jednocześnie trzymał kasę Paki, to był wtedy młody biznesmen i jako jedyna osoba z naszego grona myślał o zarabianiu pieniędzy. Charakteryzował się głównie tym że trzymał pieniądze w różnych słoikach z których każdy był innym "kontem". Musiał istnieć specjalny system rozmieniania pieniędzy między tymi słoikami, bo każdy słoik to była inna kasa. Można to nazwać buchalterią słoikową.
                  

Po pierwszej Pace pomyśleliśmy że dobrze byłoby zrobić coś ze światłem, które było jasne i skierowane prosto na scenę, a dysponowaIiśmy wówczas tylko dwoma reflektorami, wtedy na Pace pojawił się Leszek Materek, któremu została funkcja oświetleniowca. Zadaniem Leszka było wyciąganie wtyczki raz z jednego raz z drugiego reflektora. 
Jeszcze jedno jest warte podkreślenia, pewnie to były takie czasy i tacy ludzie że nikomu nie przyszło do głowy żeby zarobić na Pace. To był tak wielki entuzjazm i radość tworzenia że dzisiaj to się może wydawać nieprawdopodobne. 
Na pierwszych Pakach najbardziej podobały mi się kabarety polityczne i one zawsze były mi najbliższe. Na początku szukałam w nich treści nie formy, dlatego mało mnie bawiły skecze absurdalne. Ale ilość kabaretów topniała i to co prezentowały było coraz marniejsze i słabsze. Moi faworyci to, zdecydowanie, Fajf, Pętla i Koń Polski.

                                          
W 1987 roku urodziłam dziecko i w ten sposób naturalnie odsunęłam się od Paki.             
 Nie gustuję w kabaretach, które, przynajmniej w części, nie przekażą mi ważnych treści. To naprawdę nie musi mieć związku z polityką. Niech to będzie prześmiewcze z czegokolwiek, albo niech to będzie piękne, poetycko zrobione. Przynajmniej niech mi dadzą jakieś przeżycie artystyczne.

• Rotunda - www.rotunda.pl
• Kabarety online - www.eKabaret.pl
Logotypy
© 2002-2011 paka.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz kopiowania treści bez zgody autorów. Wykonanie projektu serwisu: Sztoldo.pl