PAKA - Strona Główna
Półfinały
XX
XX
  • Skecze video
    • Hrabi po spektaklu
    • Kabaret SMILE - Mapa (egzamin na studia)
    • Kabaret Młodych Panów - Piotr Żyła (skoczek)
    • Kabaret DNO - Freestyler II (po polsku)
    • Kabaret PUK - Terapia Małżeńska
    • Mariush - Czemu nie ma Ciebie tu? (koncert)
    • Mariush - Odwilż na bis (koncert)
    • Kabaret Młodych Panów - Wielka Orkiestra Budżetowej Pomocy
    • Stand up Kraków
    • Kabaret DNO - Bakteria
    • Kabaret Młodych Panów & Smile & Łowcy.B - Klinika
    • Kabaret Łowcy.B - Zabawa w chowanego (skecz z wpadką)
    • Kabaret Z Nazwy - Baby (PAKA 2013)
    • Kabaret Z Nazwy - Przepustka (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Wzębodłubie (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Skecz który się nie odbył (PAKA 2013)
  • Skecze video
bnk
Stowarzyszenie Promocji
Sztuki Kabaretowej "PAKA"

ul. Oleandry 1
30-060 Kraków

e-mail: paka@paka.pl
tel/fax: (12) 681 60 35
NIP: 677-22-92-023
ROTUNDA
PAKA » Nowości » Być kobietą w kabarecie. 2011-08-11 12:39:24
Być kobietą w kabarecie.
październik 2009
Nim złapałam grypę i nim opadła na mnie depresja, niepostrzeżenie wcale nie nadeszła jesień. A my z Lalusiem bardzo czekaliśmy, paliliśmy ogień w kominku, piliśmy coraz gorętsze herbaty i tęsknie gapiliśmy się przez okno. Wszystko to w poszukiwaniu liścia na wietrze lub czapki zwianej przypadkowemu przechodniowi...

październik 2009
Nim złapałam grypę i nim opadła na mnie depresja, niepostrzeżenie wcale nie nadeszła jesień. A my z Lalusiem bardzo czekaliśmy, paliliśmy ogień w kominku, piliśmy coraz gorętsze herbaty i tęsknie gapiliśmy się przez okno. Wszystko to w poszukiwaniu liścia na wietrze lub czapki zwianej przypadkowemu przechodniowi. Nic. Zamiast tego śnieg i korki na drogachPewnego wczesno październikowego dnia, ku rzeczywistemu zaskoczeniu drogowców spadł śnieg, nawet sporo jak na jesień. Sporo też jak na zimę. I od razu naturalnie zabrakło prądu. To jest taka odwieczna, naturalna kolej rzeczy, śnieg-brak prądu. Zostaliśmy z Lulkiem zupełnie bez radia, światła i herbaty. Siedzieliśmy przed telewizorem, zupełnie bez sensu bo nie działał ale to z przyzwyczajenia. My z Lulkiem mamy swoją odrębną obyczajowość i szalenie o nią dbamy, a rytuał patrzenia na telewizor był jednym z ważniejszych. Gdy ciemność spowiła już wszystko, wtedy Lulek dostał szwungu. Powiedział, że skoro tak, to on robi natychmiastowe postanowienie, że jeśli w moim domu nie ma światła, to on Luluś nie będzie siedział bezczynnie tylko przystąpi do amorów. Na podparcie swoich słów strzelił obcasami i poślinił grzywkę. Rozejrzałam się z niepewnością czy aby dobrze zrozumiałam temat, w zakresie którego się wypowiadał, ale gdy spojrzałam w pełne ognia oczy Lulka, wszelka wątpliwość nagle się rozwiała. Tak, za chwilę nastąpi próba omamienia mnie w sytuacji braku prądu.
- Pelargonio... kochana moja, a może masz ochotę na kubek gorącej kawy? 
- Prądu nie ma przecież.
- To nic że nie ma, i tak zrobię. A może kanapeczkę ci zrobię. 
- Nie trzeba.
A wszystko to bo spadł śnieg.
- Ale taka z szyneczką, plasterek pomidorka. 
- Nie, nie jestem głodna - broniłam się zaciekle. 
- A może mój skarbuś chciałby kawałek czekolady, tak na rozbudzenie? - nie odpuszczał Lulek. 
- Nie jestem skarbuś. I nie chcę czekolady.
- No to ci dam. 
I poczęstowawszy mnie kawałkiem zeszłorocznej czekolady przysunął się tak blisko, że na mych okularach zostawiał krótkotrwałe plamki pary ze swego oddechu. Przestałam go więc widzieć, co było niezłym wyjściem z sytuacji ale też zaczął się niebezpiecznie wiercić i układać usta na kształt pocałunku. I wtedy usłyszałam jego szept, przez chwilę miałam nadzieję, że źle słyszę, że to może ptaki na dworze poruszone niespodziewanym śniegiem, ale nie, to był cichy szept Lulka, który wysapał mi wprost w okulary: "Pela, zejdźmy w poziom a pokażę ci co potrafię". Za nic w świecie nie chciałam się przekonać co mój wieloletni przyjaciel potrafi w pozycji poziomej, w duchu przeklinałam ten śnieg i naturalny w takiej sytuacji brak prądu. Przy okazji przeklęłam również korki na drogach, polityków i moich sąsiadów, którzy notabene mieli swój agregat prądotwórczy i nie musieli zmagać się z napalonym z powodu ciemności absztyfikantem. Kiedy Lulek jedną dłonią chwycił mnie w pół, a swoimi ustami dotknął moich ust uznałam, że to za wiele i powaliłam go na ziemię. Lulek milczał. Co się stało, pomyślałam ale ten dziad nie odzywał się nadal, miałam wrażenie, że on nie oddycha, przeraziłam się, że zabiłam swojego jedynego przyjaciela i teraz na zawsze zostanę sama! Nie! Chciałam zadzwonić na pogotowie, ale nie miałam naładowanej komórki, laptop i dostęp do Internetu też niemożliwy, a może herbaty... nie, świeczka, gdzie do cholery jest w tym domu świeczka, muszę zobaczyć Lulka na oczy, przecież nie widzę co mu się stało, może trzeba mu zrobić sztuczne oddychanie! Taaak. Sztuczne oddychanie. Zrobiłam mu sztuczne oddychanie, które - tak się złożyło - trwało wystarczająco długo, by przekształcić się w oddychanie naturalne a później ewoluowało w chwile milsze, w których to Lulek pokazał mi co potrafi i ja byłam zdziwiona skąd on to wszystko wie i co ciekawe, niekoniecznie w poziomie.
Joanna Pelargonia Kołaczkowska
• Rotunda - www.rotunda.pl
• Kabarety online - www.eKabaret.pl
Logotypy
© 2002-2011 paka.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz kopiowania treści bez zgody autorów. Wykonanie projektu serwisu: Sztoldo.pl