PAKA - Strona Główna
Półfinały
XX
XX
  • Skecze video
    • Hrabi po spektaklu
    • Kabaret SMILE - Mapa (egzamin na studia)
    • Kabaret Młodych Panów - Piotr Żyła (skoczek)
    • Kabaret DNO - Freestyler II (po polsku)
    • Kabaret PUK - Terapia Małżeńska
    • Mariush - Czemu nie ma Ciebie tu? (koncert)
    • Mariush - Odwilż na bis (koncert)
    • Kabaret Młodych Panów - Wielka Orkiestra Budżetowej Pomocy
    • Stand up Kraków
    • Kabaret DNO - Bakteria
    • Kabaret Młodych Panów & Smile & Łowcy.B - Klinika
    • Kabaret Łowcy.B - Zabawa w chowanego (skecz z wpadką)
    • Kabaret Z Nazwy - Baby (PAKA 2013)
    • Kabaret Z Nazwy - Przepustka (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Wzębodłubie (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Skecz który się nie odbył (PAKA 2013)
  • Skecze video
bnk
Stowarzyszenie Promocji
Sztuki Kabaretowej "PAKA"

ul. Oleandry 1
30-060 Kraków

e-mail: paka@paka.pl
tel/fax: (12) 681 60 35
NIP: 677-22-92-023
ROTUNDA
PAKA » Nowości » Maraton i Kabaret Czesuaf 2011-08-11 12:37:07
Maraton i Kabaret Czesuaf
"Na początku był chaos. Z tego chaosu wyłonił się Dzięcioł, techniczny kabaretu Czesuaf, który niewiele się namyślając walnął pięścią w stół i rzekł: Panowie, tak dalej być nie może! Musimy coś zrobić!"
"Na początku był chaos. Z tego chaosu wyłonił się Dzięcioł, techniczny kabaretu Czesuaf, który niewiele się namyślając walnął pięścią w stół i rzekł: Panowie, tak dalej być nie może! Musimy coś zrobić!

- Tak, zróbmy, zróbmy! Choćby zaraz zróbmy! Tylko co? - zapytaliśmy chórem.

- Przebiegnijmy maraton - rzucił nieopatrznie Dzięcioł.

Rzucił skubany na tyle celnie, że ni mniej ni więcej, trafił w naszą niezaspokojoną miłość własną, nasze rozbuchane ego, męską dumę i jeszcze w kilka innych cech charakteru.

Na tak postawioną sprawę unieśliśmy się z krzeseł, równocześnie unosząc się honorem
- Co? Ja nie przebiegnę? - dało się słyszeć z naszych gardeł. Decyzja o wzięciu udział w X Poznań Maratonie podjęta została więc w tzw. try miga. Bez zbędnych "nie wiem czy dam radę".

Aby dodatkowo zmobilizować się do tego nieziemskiego wysiłku, postanowiliśmy zabezpieczyć naszą decyzję małym zakładem. Jego założenia były dość proste - kto nie przebiegnie maratonu z przyczyn innych niż urwana ręka lub noga, zawał serca, bądź śmiertelne potrącenie przez nieodpowiedzialnego kibica przebranego za ogromnego pancernika, ten musi wpłacić do wspólnej, kabaretowej kasy 500 (słownie pięćset) złotych.

Przypominam, że rzecz miała miejsce w Poznaniu. Łatwo więc domyślić się, że każdy z nas wolałby doczołgać się do mety, przesuwając się na ostatnich metrach za pomocą zębów wbijanych w beton, niż stracić owe pięćset złotych.

Po podjętej przez aklamację decyzji, rozpoczęły się żmudne treningi. Tak żmudne, że jeszcze na dobre się nie rozpoczęły, a niektórzy z nas już chcieli je zakończyć. Ale te pięćset zyla...

Jednak dzięki kilkumiesięcznym przygotowaniom dowiedzieliśmy się niejednej ciekawej rzeczy. Na przykład tego, że suto zakrapiana kolacja podczas Przeglądu Kabaretów Szpak w Szczecinie, odbywająca się na dwa dni przed naszym startem, niekoniecznie pozytywnie wpływa na sportową formę. Także tego, że jedna pętla wokół Poznania ma jedynie 21 kilometrów i trzeba ją będzie cholera, przebiec dwa razy.

Niezależnie od tych mniejszych i większych rozterek, 11 października 2009 roku Kabaret Czesuaf, jako bodajże pierwszy kabaret w historii, w pełnym, czteroosobowym składzie stawił się na starcie poznańskiego maratonu.

Obok słów otuchy, wymieniliśmy między sobą spisane zawczasu testamenty, stwierdziliśmy, że miło było się znać przez tych kilka lat i obiecaliśmy w razie czego powiadomić naszych bliskich o honorowej porażce. Tak nieobciążeni psychicznie stanęliśmy do rywalizacji.

Jak mawiają maratończycy - najłatwiejsze są pierwsze trzy metry. To co działo się z nami później, to materiał na zupełnie oddzielną, epicką opowieść.

Opowieść o życiu i śmierci, o przekraczaniu nieprzekraczalnego i dotykaniu niedotykalnego, o heroizmie, poznawaniu 
własnych ograniczeń, odkrywaniu Boga, o przemyśleniach na temat naszej egzystencji na tym świecie, który wymyślił coś takiego jak dystans 42 kilometrów. I złośliwych 195 metrów.

I oto, po ponad czterech godzinach walki stał się cud! Czworo jeźdźców apokalipsy, przebranych dla niepoznaki za czterech członków kabaretu Czesuaf - Tomka, Maćka, Dzięcioła i Wojtka, stawiło się na mecie! W jednym kawałku! Zmordowanych, ale przeszczęśliwych!

Bo ukończyć maraton to uczucie niezapomniane. Ocalić pięćset złotych - bezcenne."
 
• Rotunda - www.rotunda.pl
• Kabarety online - www.eKabaret.pl
Logotypy
© 2002-2011 paka.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz kopiowania treści bez zgody autorów. Wykonanie projektu serwisu: Sztoldo.pl