PAKA - Strona Główna
Półfinały
XX
XX
  • Skecze video
    • Hrabi po spektaklu
    • Kabaret SMILE - Mapa (egzamin na studia)
    • Kabaret Młodych Panów - Piotr Żyła (skoczek)
    • Kabaret DNO - Freestyler II (po polsku)
    • Kabaret PUK - Terapia Małżeńska
    • Mariush - Czemu nie ma Ciebie tu? (koncert)
    • Mariush - Odwilż na bis (koncert)
    • Kabaret Młodych Panów - Wielka Orkiestra Budżetowej Pomocy
    • Stand up Kraków
    • Kabaret DNO - Bakteria
    • Kabaret Młodych Panów & Smile & Łowcy.B - Klinika
    • Kabaret Łowcy.B - Zabawa w chowanego (skecz z wpadką)
    • Kabaret Z Nazwy - Baby (PAKA 2013)
    • Kabaret Z Nazwy - Przepustka (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Wzębodłubie (PAKA 2013)
    • Kabaret 7 minut Po - Skecz który się nie odbył (PAKA 2013)
  • Skecze video
bnk
Stowarzyszenie Promocji
Sztuki Kabaretowej "PAKA"

ul. Oleandry 1
30-060 Kraków

e-mail: paka@paka.pl
tel/fax: (12) 681 60 35
NIP: 677-22-92-023
ROTUNDA
PAKA » Nowości » Impro or die! 2011-12-18 11:53:49
Impro or die!
Impro or die! Tak w Krakowie zwykło mówić się podczas kabaretowych występów improwizacyjnych. Z opcji "die" nikt na szczęście nie skorzystał. A jak już koniecznie chciał, to mógł, ale tylko ze śmiechu. Tak w skrócie można opisać ImproFest - I Festiwal Improwizacji Kabaretowej, który odbył się w dniach 6-13 grudnia 2011 roku w Krakowie.
Organizatorzy - Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA oraz Grupa AD HOC - zapowiedzieli, że to "będzie jeden z pierwszych w Polsce (pierwszy w Krakowie) festiwal, na którym zaprezentują się najstarsze i najlepsze grupy improwizatorów z całej Polski". I mieli rację, bo na scenie poza gospodarzami pojawili się: z Trójmiasta, świeżo po kąpieli, W Gorącej Wodzie Kompani, nie bojący się Krakowa, ze stolicy Polski, Teatr Improwizowany Klancyk! oraz z Zielonogórskiego Zagłębia Kabaretowego Grupa SIEDEM RAZY JEDEN. Krakowska publiczność miała okazję aż siedem razy zobaczyć, jak improwizują gospodarze oraz ich przyjaciele z innych grup improwizacyjnych.

Festiwal zaczął się mocnym uderzeniem gospodarzy - Grupa AD HOC i ich Wieczór Komedii Improwizowanej. Żeby publiczność na dłużej zapamiętała ten występ - gościnnie na scenie pojawili się Jachimek Brothers!, czyli Szymon i Tomasz Jachimek. Od początku widzowie swoimi propozycjami do improwizacji wysoko postawili poprzeczkę kabareciarzom. Np. w czasie Konferencji prasowej Szymon i Tomasz musieli odgadnąć, że są Dziadkiem Mrozem i Śnieżynką, a ich aktualny problem, który można rozwiązać butaprenem, to nielepiący się śnieg, a w czasie oglądania DVD Tomasz Jachimek i Marcin Wojciech improwizowali film pt. Żur na choince, gdzie syn pierworodzi własnego ojca (brawa dla Tomka Jachimka za poświęcenie dla roli - podniósł na rękach Marcina Wojciecha). W Randce w ciemno Szymon Jachimek poznał bliżej postać Lajkonika, w którego musiał się wcielić, Tomasz Biskup brawurowo zagrał Miedwiediewa, który wjechał w kartony, a Karol Wolski okazał się ukrytym wylewaczem asfaltu (niech żyje A2!). Z ciekawszych propozycji publiczności na scenie zostały odegrane: pole golfowe pod wodą, piosenka irlandzka o smutnej, watykańskiej prostytutce, uczciwy PZPN czy miłość w ZUS-ie. Nie zabrakło poezji pt. Jem zupę, Gdzie są moje spodnie? oraz Bombardowanie.


Drugiego dnia festiwalu Grupa W Gorącej Wodzie Kompani zaprezentowała Szekspiracje, czyli improwizacyjne wariacje na temat Szekspira. Jest to forma długa, podzielona na trzy części, każda poświecona innemu dziełu (Makbet, Hamlet, Romeo i Julia). Krakowska publiczność poprosiła o miejsce akcji w Grecji, gdzie rządzi Alfons, który ma problemy z nietrzymaniem moczu (w tej roli ulubieniec Krakowa - Szymon Jachimek), zaś tematem przewodnim był zbliżający się Zeus i jego gniew. Przeciwko niemu zaczęła powstawać z pomocą byłego maga, obecnie nekromanty armia umarlaków (w końcu u Szekspira zawsze ktoś umiera). WGWK nie bali się mocnych i kontrowersyjnych tematów - pokazali Jezusa jako napalonego nastolatka, który kocha córkę Zeusa. A zgodnie z dramatem Romeo i Julia - ich ojcowie nie pałają do siebie sympatią, a happy endu nie było.
Kolejną odsłoną ImproFestu tego wieczoru była Krakowska Gościnność prowadzona przez dwóch Michałów. Jak sami powiedzieli: są wersją dwóch Adamów 2.0. Na dobry początek każda z grup improwizacyjnych zaprezentowała trzy gry w oparciu o sugestie krakowskiej publiczności. Na pierwszy ogień poszli SIEDEM RAZY JEDEN. Zaprezentowali m.in. Film: Żona dla mordercy, który okazał się mieć w sobie coś z gatunku horroru, Bollywood czy nawet porno, Wywiad od tyłu z prezydentem Mozambiku, który nie miał nic wspólnego z Yodą. Tuż po nich pojawił się Klancyk! Zaprezentowali Coś innego, bo tak właśnie nazywała
się ta gra, gdzie kabareciarze zagrali miłość i pocałunek zięcia i teściowej. Inne gry zaprezentowane przez grupę z Warszawy to: Dubbing prezentujący ślub w piwnicy oraz Dialog z emocjami (przez niektórych nazwane nastrojami) na temat ugryzienia. Jako ostatni pojawili się W Gorącej Wodzie Kompani, którzy w Cięciu pytali, gdzie są rury i co ma z nimi wspólnego potężny hydraulik. Po pierwszej grze na scenie pojawił się Kacper Ruciński, który chwilę wcześniej parkował samochód przy Rotundzie, by zdążyć na ImproFest. Po takim wejściu oczywiście musiał pokazać się w kolejnej grze, gdzie Oscar-owo zagrał krakowskiego łącznika, który pragnął zostać polonistą.

Po takiej dawce śmiechu, braw i miodu w Krakowskiej Gościnności nie mogło zabraknąć przysłowiowej łyżki dziegciu. Goście musieli zagrać w wymyślonych grach, które celowo były utrudnione przez publiczność. I tak: Grupa SIEDEM RAZY JEDEN zagrała w Tablicy przeznaczenia, na której znalazły się zdania i wyrazy: oddaj moją kapustę, samochód, callypsou, jagnięcina, Mojżesz, yeti, nigdy więcej z tobą. To wszystko musiało pojawić się w ich improwizowanej scence. Najbardziej owacyjnie publiczność przyjęła "callypsou", czyli taniec, który być może pojawi się w kolejnej edycji Tańca z gwiazdami. Druga wymyślona gra to ociemniali wierszokleci. Kabareciarze musieli mówić rymem, a żeby nie było za łatwo - mieli podane konkretne metrum: aabb, abab oraz abba. Klancyk! zmierzył się z Notatkami eksperta, czyli rysunkami wolnymi od publiczności, na temat ergonomii konewek. A W Gorącej Wodzie Kompani otrzymali parówkową odsiecz w postaci różowych baloników, które mieli wykorzystać w scence pt. Lastrico w Las Vegas. Nie zabrakło też tablicy, która walczyła z ortografią. Mimo skomplikowanych zadań stworzonych przez Grupę AD HOC i publiczność wszystkie grupy poradziły sobie z zadaniami kapitalnie, czym wywoływały raz po raz śmiech widowni. Tak rozbawiona publiczność wzięła udział w Impro session, czyli scenicznych wariacjach do upadłego.


Trzeci dzień festiwalu zaczął Klancyk! ze swoją dłuższą formą improwizacyjną - Longplay. Ja sami mówią: "Inspiracją jest jedno słowo. Po nim nasz monolog. Następnie seria scen nawiązujących do monologu, układających się w kolaż skojarzeń i nawiązań. Żadnych gier, żadnych wymyślnych założeń, tylko fabuła, wyimprowizowana" przez grupę improwizacyjną na oczach widzów.
Kolejnym punktem programu ImproFestu był Mecz impro, czyli Pojedynek na żarty, w którym zmierzyli się: SIEDEM RAZY JEDEN oraz W Gorącej Wodzie Kompani. Kapitanami zostali: Znany Wojtek Kamiński oraz Kacper Ruciński. A nazwy grup na Impro Tu i Teraz to: Różowe Smoki (SIEDEM RAZY JEDEN) i Nieświeży Kalafior (WGWK), ustalono też "tabliczki" do głosowania: dla Smoków - tzw. High Five lub Pięć piw, a dla Kalafiora - machanie pięścią w postaci kalafiora. Poziom improwizacji obu grup był wyrównany, co prawda przewagę na początku zyskały Smoki, jednak Kalafior szybko doprowadził do remisu i objął prowadzenie. Rozgrywkę urozmaicały tzw. mieszane przerywniki, czyli wspólne improwizowanie obu grup. Jakie tym razem pojawiły się na scenie sugestie publiczności? M.in. Kościuszko i barszcz, który jest za słony, jaskinia w Meksyku, Dwugłowy profesor - ginekolog - odpowiadający na pytanie: kiedy będzie metro w Krakowie oraz skąd się biorą dzieci, krwiożercze kartony, hydraulik pukający dwa razy, dzikie krzesło, niezwykle uprzejmy łoś, znerwicowany Eskimos czy przygaszony reflektor. Cały mecz zakończył sie remisem, a obie przegrane drużyny musiały rozpieścić publiczność w postaci cudownej wody, którą chętnie rozdawali.


Ostatni punkt programu ImproFestu, który odbył się 13 grudnia, to Krakowska Scena Eksperymentalna - AD HOC Muzycznie. Na scenie poza gospodarzami pojawiły się
kabarety: Róbmy swoje i 7 minut po, które wokalnie wspierały AD HOC-ów. Na scenie pojawiły się, poza tymi którzy twierdzą, że nie śpiewają, ukryte wokalne talenty. Także pośród piosenek nie zabrakło perełek: piosenka o otrzymaniu tytułu magistra, o facebooku, o ON benzynie czy hity: kabaretu 7 minut po: miłość jest największą potęgą oraz Marcina Wojciecha: Tylko tańcz, nie odzywaj się. Nie zabrakło też piosenek improwizacyjnych: utwór Pana Musztardy czy szwedzkiego drwala, na na na nienawidzę MPK lub ryż rozsypał się na nartach. Niespodzianką był występ osób, które nie śpiewają, a którzy wykonali piosenkę irlandzką o morświnie, który poszedł na studia. Bonusem na wyjście był wykon mało znanej piosenki świątecznej: Last Christmas.


Podsumowując, ImproFest miał być imprezą zabawną, różnorodną, ciekawą. I taki był. Kto nie widział, niech żałuje. Kto spodziewał się świetnej zabawy, nie zawiódł się, ba, z pewnością wyszedł z Rotundy z uśmiechem na twarzy i bólem brzucha z powodu śmiechu. Na koniec napiszę, że organizatorzy zapisują już ImproFest w kalendarzu imprez na rok 2012. 
Wybierzecie się?...


Paulina Mróz 
Kabarety Tworzymy Historię
• Rotunda - www.rotunda.pl
• Kabarety online - www.eKabaret.pl
Logotypy
© 2002-2011 paka.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz kopiowania treści bez zgody autorów. Wykonanie projektu serwisu: Sztoldo.pl